Lotnisko z bankietem w tle

No i stało się – nadszedł dzień bankietu wydanego przez Prezydenta z okazji Święta Niepodległości. A co za tym idzie – ciekawy dzień na Okęciu. Zdecydowanym wydarzeniem były 2 Boeingi 727 (niestety pierwszy przyleciał wieczorem, a drugi bardzo niespodziewanie – więc zdjęć nie mam). Pozostali goście pojawili się zgodnie z przewidywaniami, może za wyjątkiem Ariany, zamiast której przyleciał BestAir.
Bardzo ładny dzień, no i kilka ciekawostek. No i wyjątkowo (ech jaka to szkoda) Aeroflot na TU5.

767 Air Italy

W sezonie zimowym Air Italy Polska będzie wykonywała loty mniędzy innymi do Varadero, Cancun i Bangkoku dwoma maszynami Boeing 767-200. Na zdjęciach I-AIGI złapany na przylocie technicznym z MXP. Za półtorej godziny miał polecieć do Varadero. Oczywiście kilka innych zdjęć zrobionych przy okazji.

Święto

Z 50D w dłoni

Chyba już najwyższy czas, żeby podsumować pierwsze wrażenia z 50D. Oczywiście jest to moja kompletnie subiektywna ocena i dotyczy głownie obszarów w których używam aparatu na codzień.

Pierwsze wrażenie jest doskonałe. Aparat wydaje się być lepiej i solidniej wykonany od 30D. Od razu rzuca się w oczy duży 3″ wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości (930 kpix). No i nie można zapomnieć o srebrnym wykończeniu pokrętła wyboru programu. Ergonomia sterowania jest bardzo podobna do 30D – filozofia rozmieszczenia oraz funkcji poszczególnych przycisków wiele się nie zmieniła – można się przyzwczaić w 10 minut.

Matryca o rozdzielczości 15mpix i gęstości 4,5 Mpix/cm2 to chyba wszystko co można uzyskać w dzisiaj dostępnej dla rynku konsumenckiego technologii. I trzeba przyznać, że Canon’owi udało się uzyskać świetny kompromis pomiędzy czułością, rozdzielczością i jakością. Jeżeli tylko body wyposażymy w obiektyw, który podoła wymogom na rozdzielczość optyczną matrycy – efekty są bardzo dobre, nieporównywalnie lepsze od 30D (czego oczywiście można się było spodziewać). Nie wiem jak w porównaniu do 40D – pesymiści twierdzą, że jakoś odwzorowania jest podobna – biorąc pod uwagę ponad 22% większą rozdzielczość liniową – jest i tak wynikiem bardzo dobrym.

Szumy czyli, to co w ostatnim okresie stało się, kluczowym elementem porównań wszystkich DSLR, są na bardzo zadawalającym poziomie. Przy niskich ISO (100-400) są w zasadzie marginalne – niezauważalnie usuwalne przy podstawowej obróbce. Przy wyższych ISO szum oczywiście pojawia się – i jest zdecydowanie większy… Ale przy czułościach do 3200 jest mocno monochromatyczny, co czyni go łatwym do usunięcia i jednocześnie bardzo pozytywnie wpływa na odwzorowanie szczegółów po odszumianiu. Przy jeszcze wyższych ISO (3200-12800) oczywiście jest go już znacznie więcej i nie da się go 100% usunąć, ale w końcu trzeba się tego spodziewać. Z profesjonalnych testów wynika, że poziom szumów jest na poziomie oferowanym przez 40D, co przy 50% większej rozdzielczości jest wynikiem bardzo dobrym.

IQ czyli jakość obrazu - jak dla mnie miód. Wysoka rozdzielczość, minimalny wpływ szumu na odwzorowanie szczegółów oraz wydajny procesor obrazu dają wszystko to czego oczekuję po takim aparacie. Nawet automatyka ekspozycji wydaje się być lepsza niż w 30D – gdzie przyzwyczaiłem się już do tendencji do niedoświetlania.  Niestety – w dalszym ciągu na rynku brak dobrego oprogramowania do obróbki RAW (z DPP jakoś nie umiem się dogadać, a Adobe Camera RAW zawsze produkowała w/g mnie słabe rezultaty) – i co za tym idzie, brak możliwości odkrycia jakości 50D w pełnym wymiarze. Wszystko przede mną.

Pozostałe szczegóły, takie jak szybki interfejs do kart UDMA CF, duży bufor mieszczący 60 zdjęć, szybki tryb poklatkowy (6.3 k/s) – to wszystko również daje wiele radości, choć nie ma wpływu bezpośrednio na jakość oferowaną przez 50D.

Suma sumarum, 50D to moim zdaniem świetny aparat. Na pewno wart zakupu szczególnie dla posiadaczy modeli „słabszych” niż 40D. Oczywiście ma wady (ja na razie znalazłem jedną – LCD z tyłu strasznie się brudzi).

Dla przykładu załączam kilka zdjęć zrobionych na wysokich wartościach ISO. Jako pozostałe przykład mogą służyć najnowsze zdjęcia w galerii.

Niedzielny IAF

I znowu rano pojawił się IAF – tym razem 1,5h przed czasem. Co prawda było trochę mgliście na lądowaniu, ale przy statcie wyszedł bardzo ładnie. No i oczywiście przy okazji kilka innych maszynek.

Operacje na 11/15

Idzie jesień, a to znaczy, że można spodziewać się więcej operacji na pasach 11/15. Miło, można znowu potrenować inne kadry.

Nowa puszka o poranku

Tak to niestety jest, że jak człowiek sprawi sobie nowy aparat (EOS 50D), to na złość przez kilka dni pod rząd nie ma pogody. Ale w końcu – dziś rano zza chmur wyszło słońce. Nie wiele myśląc popędziłem na Wirażową – wiadomo, ładne słońce o poranku gwarantuje fajne zdjęcia. No i się potwierdziło, było mocno – szczególnie, że pojawiła się rządowa tuta oraz przez chwilę odbywały się lądowania na 29. Efekty poniżej.


Oczywiście na podstawie kilku dni nie wiele można jeszcze powiedzieć o nowym sprzęcie – ale na pierwsze wrażenie – kosmiczne. W 50ce wszystko jest lepsze, wszystko co przeszkadzało mi w 30ce. No i nowa matryca, pomimo obaw o gęstość pikseli – radzi sobie doskonale – szczególnie przy dużych wartościach ISO.
Coż dokładniejsze testy – oczywiście później, kiedy będę miał więcej materiału.

A300 ACT Cargo oraz Turbolet Avies na EPWA

Wczoraj wieczorem przyleciał na Okęcie samolot Airbus A300 linii ACT Cargo.
Po nocnym postoju dzisiaj odleciał w okolicach godziny 14. Bardzo ciekawa „sztuka” – i ciężko łapalna w warunkach dziennych. Samolot ten raz już był na Okęciu, ale właśnie w nocy.
20081015-img_0360.jpg
Dodatkowo pojawił się piękny niebieski Turbolet linii Avies
20081015-img_0335.jpg

Na skrzydłach

Jak miło, że znowu można pokazać coś fajnego ze Skrzydeł

Bardzo ciekawe kondensacje w Dublinie autorstwa Grzegorza Bojanko:

Nowy bialutki UPS Marcina Jaworskiego:

No i śliczniutkie Piaggio, również Marcina:

No i oczywiście nie można pominąć genialnej przelotówki A380 Tomasza Szota:

Koniec służby SP-LPE w LOT

Uwaga! Artykuł zawiera aktualizację poniżej!
2go października 2008 roku zakończył służbę w LOT samolot Boeing 767-300 SP-LPE. Był to jedyny lotowski 767 pomalowany w barwy Star Alliance.

Samolot żartobliwie zwany przez spotterów „Papa Error” służył w LOT ponad 3 lata.


Po planowanym oddaniu SP-LOB, na sezon zimowy w LOT pozostaną 4 maszyny 767-300.

Poprawka: wygląda na to, że LPE poleciał tylko na przegląd i będzie dalej latał we flocie LOT’u.
Doskonała wiadomość!